google-site-verification=Zy2c_tKYSzMVbWHmguP-dIsBDPnVoAytVdfY8Wfbpzw
 
  • Łukasz Turek, TLT Legal

Pułapki ugody pozasądowej



Gdy wszystkie strony sporu sądowego są zainteresowane polubownym rozwiązaniem, często dochodzi do zawarcia pomiędzy nimi porozumienia, najczęściej w drodze ugody sądowej lub pozasądowej, ew. ugody przed mediatorem.


Celem ugody jest pozbycie się stanu niepewności co do roszczeń wynikających z tego stosunku prawnego, zapewnienie ich wykonania lub uchylenie potencjalnego lub istniejącego sporu.


Zazwyczaj zawarcie ugody poprzedzają negocjacje zmierzające do wypracowania takiej treści porozumienia, która będzie zadowalająca dla wszystkich zainteresowanych stron. Bierze się wtedy pod uwagę wszelkie korzyści związane z takim zakończeniem sporu, przy uwzględnieniu kosztów, w tym kosztów związanych z wszczęciem postępowania przed sądem powszechnym (które co do zasady wraz z zawarciem ugody powinny zostać przez sąd zwrócone stronie, która skierowała się do sądu z wnioskiem o rozstrzygnięcie sporu).


Artykuł skupia się wokół ostatniej z wymienionych kwestii, może się bowiem okazać, że to co strony wypracowały w ramach negocjacji, rozmija się z rzeczywistością. Inaczej mówiąc, uzyskane przez jedną ze stron korzyści związane z zawarciem ugody są mniejsze niż oczekiwane. Dlaczego tak się dzieje? O tym poniżej.


Ustawodawca zachęca do zawierania ugód


W sytuacji sporu toczącego się przez sądem ustawodawca przewidział szereg korzyści, które mają zachęcić strony do zawarcia ugody. Korzyści dotyczą głównie ograniczenia obciążeń związanych z rozstrzygnięciem sprawy przed sądem powszechnym, czyli zwrotu opłat wnoszonych przez stronę inicjującą postępowanie sądowe (tzw. opłaty sądowej). Racje jakie stoją za takim rozwiązaniem wydają się oczywiste. Z jednej strony zwiększenie bezpieczeństwa obrotu prawnego (spór sądowy zawsze wprowadza stan niepewności co do aktualnego statusu praw i obowiązków wszystkich stron sporu), z drugiej strony im większa liczba spraw kończy się ugodą tym mniejsze obciążenie sądów, co pośrednio wpływa na zwiększenie gwarancji prawa do sądu.


Podstawowym przepisem w tym zakresie jest art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. h ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jedn.: Dz. U. z 2020 r., poz. 755) („ustawa o kosztach sądowych w sprawach cywilnych”), zgodnie z którym sąd z urzędu zwraca stronie całą uiszczoną opłatę od pisma wszczynającego postępowanie w pierwszej instancji (np. pozwu) oraz zarzutów od nakazu zapłaty, jeżeli postępowanie zakończyło się zawarciem ugody przed rozpoczęciem rozprawy przed sądem pierwszej instancji.


Na pierwszy rzut oka wydaje się, że cytowany powyżej przepis znajdzie zastosowanie w każdym przypadku, gdy spór toczący się przed sądem powszechnym zostanie rozwiązany w drodze ugody zawartej pomiędzy stronami (tj. ugody przed sądem, poza sądem lub przed mediatorem). W praktyce okazuje się, że nie jest to takie proste.


Nie wszystkie ugody wywołują takie same skutki


W ostatnim czasie, przy jednej z prowadzonych przeze mnie spraw, natknąłem się na kontrowersyjną uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie dotyczącej zwrotu opłaty od pozwu w związku z zawarciem przez strony ugody (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2018 r., III CZP 88/17). Sąd Najwyższy zajął się w tej sprawie odpowiedzią na pytanie, czy w razie zawarcia przez strony ugody pozasądowej zastosowanie powinny znaleźć przepisy ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, uprawniające stronę, która wniosła pozew, do zwrotu całej opłaty od pozwu.


W przedmiotowej uchwale Sąd Najwyższy wyraził stanowisko, zgodnie z którym „przepis art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. h ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych dotyczy wyłącznie ugody sądowej oraz ugody zawartej przed mediatorem.” (pogr. i podkr. - autor).


Jak wynika z powyższego, Sąd Najwyższy uznał, że z perspektywy przepisów dotyczących zwrotu opłaty sądowej w razie zawarcia ugody, zasadnicze znaczenie ma tryb w jakim ugoda została zawarta. W konsekwencji inne skutki wywoła ugoda zawarta przed sądem lub mediatorem (zwrot powodowi całej uiszczonej opłaty sądowej), a inne ugoda pozasądowa (w takiej sytuacji powód otrzyma zwrot jedynie połowy uiszczonej opłaty).


Aktualnie maksymalna wysokość opłaty sądowej od pozwu w sprawach o prawa majątkowe (np. w sprawach o zapłatę) wynosi 200 tys. zł. Na podstawie komentowanej uchwały, zakładając, że strona, która zawarła ugodę, uiściła maksymalną opłatę sądową, w razie zawarcia ugody otrzyma zwrot w pełnej wysokości uiszczonej opłaty (tj. 200 tys. zł) albo w połowie wysokości (tj. 100 tys. zł). W takiej sytuacji - w ocenie Sądu Najwyższego - decydujące znaczenie powinien mieć tryb, w jakim ugoda została zawarta (ugoda przed sądem lub mediatorem albo ugoda pozasądowa).


Czy takie stanowisko jest słuszne? Mam co do tego poważne wątpliwości.


Ugoda pozasądowa powinna powinna być traktowana tak jak ugoda sądowa


Forma tej publikacji nie pozwala na pełną polemikę ze stanowiskiem Sądu Najwyższego. W konsekwencji, w dalszej części ograniczę się jedynie do przytoczenia kontrargumentów do stanowiska Sądu Najwyższego, uwzględnionych przez sądy niższej instancji w prowadzonych przeze mnie sprawach.


Po pierwsze, stanowisko Sądu Najwyższego wydaje się sprzeczne z wykładnią językową art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. h ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. W komentowanym przepisie jest bowiem mowa o „ugodzie”, a nie „ugodzie sądowej” lub „ugodzie przed mediatorem”.


Co istotne w tym kontekście, w tym samym przepisie, tj. art. 79 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, ustawodawca odwołuje się kilkukrotnie do pojęcia „ugody”, m.in. w pkt 1 lit. h – „zawarcie ugody”, w pkt 2 lit. a. – „zawarcie ugody przed mediatorem”, w pkt 3 lit. c. – „zawarcie ugody sądowej”.


Jeśli termin „ugoda” miałby się odnosić jedynie do ugody sądowej oraz ugody przed mediatorem, w jakim celu ustawodawca posługiwałby się trzema różnymi terminami na określenie tej samej kategorii czynności? Taki pogląd nie wytrzymuje konfrontacji z zasadą racjonalnego ustawodawcy.


Po drugie, stanowisko Sądu I instancji jest sprzeczne z wykładnią historyczną. Z uzasadnienia projektu ustawy z 10 września 2015 r. (Sejm VII kadencji, druk nr 3432), zmieniającej komentowany art. 79 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych wynika, że celem zaproponowanych rozwiązań było popularyzowanie wszelkich form polubownego rozstrzygania sporów, zarówno sądowych jaki i pozasądowych.


Po trzecie, stanowisko Sądu Najwyższego nie wytrzymuje krytyki w zestawieniu z zasadą szybkości i ekonomiki procesowej. Trzymając się konsekwentnie wykładni zaproponowanej przez Sąd Najwyższy, powód – aby osiągnąć cel w postaci zwrotu całej opłaty od pozwu w razie zawarcia ugody pozasądowej - zamiast cofnąć pozew ze zrzeczeniem się roszczenia i wnosić o umorzenie postępowania powinien poinformować sąd o zamiarze lub fakcie zawarcia ugody pozasądowej oraz wnieść o wyznaczenie terminu posiedzenia, na którym zostałaby zawarta ugoda sądowa. Oczywiście zawarta ugoda sądowa potwierdzałaby jedynie ustalenia stron zawarte już we wcześniej podpisanej ugodzie pozasądowej.


W konsekwencji, osiągnięcie tego samego celu, tj. zwrotu całej opłaty od pozwu, wymagałoby szeregu dodatkowych czynności i czasu, angażując nie tylko strony postępowania, ale przede wszystkim Sąd.


W związku z powyższym należy uznać, że termin „ugoda” zawarty w art. 79 ust. 1 pkt lit. h. ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych nie powinien być rozumiany zawężająco, tak jak uznaje Sąd Najwyższy. Prawidłowa wykładnia terminu „ugoda” użytego w komentowanym przepisie powinna obejmować zarówno ugodę sądową jak i pozasądową.


Jak wygląda praktyka sądów?


Jednym z najważniejszych zadań Sądu Najwyższego jest ujednolicanie orzecznictwa sądowego. Czy komentowana uchwała Sądu Najwyższego realizuje ten postulat? Nie do końca.


Jak sygnalizowałem już powyżej, szereg sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych podziela stanowisko zaprezentowane w niniejszym artykule. W rezultacie, w sytuacji zawarcia przez strony ugody pozasądowej, w oparciu o art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. h ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, część sądów (działając jako sąd I lub II instancji) zasądza na rzecz powoda zwrot całej opłaty sądowej od pozwu. I słusznie!


Wnioski końcowe


Przy okazji tej sprawy nasuwają się następujące wnioski.


Po pierwsze, nawet w najbardziej oczywistych sprawach, gdzie przepis wydaje się jasny i precyzyjny, warto przejrzeć dotychczasowe orzecznictwo (to truizm, ale warto to powtarzać!). Może się bowiem zdarzyć - czego dowodem jest komentowany przypadek - że orzecznictwo „idzie zupełnie inną drogą”.


Po drugie, nawet w sprawach wydawałoby się beznadziejnych (w końcu za uchwałą Sądu Najwyższego stoi autorytet Sądu Najwyższego) warto podjąć trud i znaleźć rozsądne argumenty dla uzasadnienia odmiennego stanowiska. To naprawdę działa!


Jestem przekonany, że prędzej czy później ta kwestia ponownie trafi na wokandę Sądu Najwyższego.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się, żeby otrzymywać informacje o najnowszych

wpisach na blogu.